Einai
Tadeusz Bartoś

Myśli

Immanuel Kant

Oświecenie to wyjście człowieka z zawinionej przez niego niedojrzałości. Niedojrzałość jest nieumiejętnością w posługiwaniu się własnym rozumem bez przewodnictwa innych. Niedojrzałość ta jest zawiniona przez człowieka, jeśli jej powód tkwi nie w braku rozumu, ale zdecydowania i odwagi, by swym rozumem posługiwać się bez zwierzchnictwa innych. Sapere aude! - Odważ posługiwać się własnym rozumem! - stanowi maksymę przewodnią oświecenia ("Odpowiedź na pytanie czym jest Oświecenie").

Baruch Spinoza

Prawdziwymi antychrystami są ci, którzy ludzi zacnych i miłujących sprawiedliwość prześladują dlatego, że mają inne poglądy i nie trzymają się tych, co oni, dogmatów wiary ("Traktat teologiczno-polityczny").

Vaclav Havel

Między moimi złymi własnościami, których jest wiele, zaskakująco nie ma skłonności do nienawiści. Dlatego i ja rozważam nienawiść tylko jako jej niezbyt rozumiejący, ale za to bardzo zaniepokojony obserwator. Kiedy zastanawiam się nad ludźmi, którzy mnie osobiście nienawidzili lub nienawidzą, uświadamiam sobie, że mają wspólne niektóre własności, które połączone i przeanalizowane razem - dają pewien, zapewne jedynie ogólny, wykład przyczyn ich nienawiści.

Przede wszystkim nie są to nigdy ludzie stłumieni, puści, pasywni, obojętni, apatyczni. Ich nienawiść wydaje mi się zawsze przejawem jakiejś wielkiej i w istocie niezaspakajalnej tęsknoty, trwale niespełnionego i nigdy niespełnialnego chcenia, rozpaczliwej ambicji. Jest to zatem wewnętrzna wielkość przeniknięta aktywnością, która swojego nosiciela wciąż na nowo ku czemuś pcha i dokądś go wlecze, i która go zarazem przerasta. Zdecydowanie nie uważam więc nienawiści tylko za brak miłości czy człowieczeństwa, zwykłą pustkę ludzkiej duszy. Przeciwnie: z miłością ma wiele wspólnego, przede wszystkim właśnie ten pierwiastek samotranscendujący, to napięcie ku drugiemu, uzależnienie od niego, ba nawet wprost delegowanie części własnej tożsamości na drugiego. Tak jak kochający tęskni za kochanym i nie może się bez niego obejść, tak i nienawidzący tęskni za nienawidzonym. I tak jak miłość nienawiść jest ostatecznie wyrazem tęsknoty za absolutem, jakkolwiek wyrazem ukierunkowanym tragicznie.

Ludzie nienawidzący, przynajmniej ci, których poznałem, są ludźmi z trwałym, niewykorzenialnym i oczywiście głęboko niezgodnym z rzeczywistym stanem rzeczy poczuciem skrzywdzenia. Ludzie ci zdają się chcieć być bezbrzeżnie szanowani, respektowani i kochani i zarazem zdają się nieustannie ścieśniani bolesnym przekonaniem, że inni są im niewdzięczni i [że są] niewybaczalnie wobec nich niesprawiedliwi, ponieważ nie tylko ich nie szanują i nie przemawiają do nich tak, jak powinni, ale nawet - przynajmniej tak im się wydaje - nie zauważają ich.

W podświadomości nienawidzących drzemie perwersyjne poczucie, że są oni jedynymi rzeczywistymi posiadaczami całej prawdy, i dlatego jakimiś nadludźmi czy wprost bogami, i że z tego tytułu zasługują na całkowite uznanie świata, ba nawet jego zupełne podporządkowanie się [im] i lojalność, jeśli nie wprost ślepe posłuszeństwo. Chcą być centrum świata i są permanentnie sfrustrowani i podrażnieni tym, że świat nie przyjmuje ich i nie uznaje jako swojego centrum, że ich nawet nie zauważa, ba że się z nich może i wyśmiewa.

Są jak rozkapryszone czy źle wychowane dzieci, które sobie myślą, że ich matka jest na świecie tylko po to, żeby je czynnie uwielbiała, i którzy mają jej za złe, że czasem robi co innego, na przykład zajmuje się rodzeństwem, mężem, książką lub jakąś pracą. Wszystko to odczuwają jako krzywdę, zranienie, atak na siebie, podanie w wątpliwość ich własnej wartości. Wewnętrzny ładunek, który mógłby być miłością, przeradza się w nienawiść skierowaną przeciw domniemanemu źródłu obrazy.

W nienawiści - podobnie jak w nieszczęśliwej miłości - jest rzeczywiście obecny pewien rodzaj rozpaczliwego transcendentalizmu: ludzie nienawidzący chcą dosięgnąć niedosięgalnego i nieustannie użerają się z niemożliwością dosięgnięcia go, której przyczynę upatrują w haniebnym świecie, który im w tym przeszkadza. Nienawiść jest diabelską własnością upadłego anioła: jest to stan duszy, która chce być Bogiem, ba nawet myśli, że nim jest, i wciąż jest dręczona oznakami, że nim nie jest i być nie może. Jest to własność tworu, który bezwzględnie tęskni za bóstwem i użera się z poczuciem, że droga do boskiego tronu, na którym właściwie miałby siedzieć on, jest dlań blokowana przez niesprawiedliwy świat, który "spiknął się" przeciw niemu.

Przyczyny swojego metafizycznego braku sukcesu człowiek nienawidzący nigdy nie jest zdolny dostrzec w sobie samym i w swoim samozaprzeczeniu. Za wszystko odpowiada w jego oczach otaczający go świat. Tyle, że jest to winowajca zbyt abstrakcyjny, niepewny, nieuchwytny. Musi zostać uosobiony, bowiem nienawiść - jako bezwzględnie konkretne wysilenie duszy - potrzebuje równie konkretnej ofiary. I tak człowiek nienawidzący znajduje sobie konkretnego winowajcę. Jest to oczywiście winowajca zastępczy, w istocie przypadkowy, i dlatego też łatwo wymienny. Zauważyłem, że dla nienawidzącego jego nienawiść jest ważniejsza niż jej obiekt, i że obiekty nienawiści jest on zdolny zmieniać bardzo szybko, przy czym nic nie zmienia się w jego relacji do nich (wykład wygłoszony w Oslo na konferencji o nienawiści, 28 sierpnia 1990).

Emmanuel Lévinas

Jak bezspornie największy, dzięki sile swego spekulatywnego oddechu i swej hermeneutycznej wnikliwości, dzięki pełni swych istotnych i nowych słów filozoficzny duch mógł zostać uwiedziony i zgwałcony przez równie bezsporną zbrodniczość Hitlera i hitleryzmu? Jest to, poza w pewnym sensie prywatnym skandalem, irracjonalne wydarzenie, które psuje jeszcze ponadto intelektualną atmosferę naszego odchodzącego stulecia. Mówię to z wielką powagą. Czyś nie słuchałem słów i tekstów Heideggera jako nauki jednego spośród największych w historii filozofii? Nic nie pozwoli mi kiedykolwiek zapomnieć jego w pełni samodzielnego wykładu, który pośród ścieżek wydeptanych w biegu lat krokami przychodzących i odchodzących nauczycieli i uczniów, sam odsłonił pierwotne drogi i intencje zachodnich filozofów i samych filozofii ("Pod urokiem dumnej sobości", przeł. T. Gadacz).

Mistrz Eckhart

Niektórzy chcą patrzeć na Boga tymi samymi oczyma, którymi patrzą na krowę, i chcą kochać Boga tak, jak ją kochają. A kochają ją z powodu mleka i sera, ze względu na swoją własną korzyść. Tak postępują wszyscy ci, którzy kochają Boga ze względu na zewnętrzne bogactwo lub wewnętrzne pociechy; nie kochają Go tak jak powinni, kochają swoją własną korzyść ("Kazania").

Percy B. Shelley

Poeci to hierofanci nie dającego się pojąć natchnienia, zwierciadła gigantycznych cieniów, które przyszłość rzuca na teraźniejszość ("Obrona poezji", przeł. J. Swierzowicz, Oborniki 1939, s. 28-29).

John Stuart Mill

Zasada wolności nie może wymagać, aby mu wolno było nie być wolnym. Możność pozbycia się wolności nie jest wolnością ("O wolności", przeł. A. Kurlandzka, Warszawa 1959, s. 266).

John Stuart Mill

Ani jedna osoba, ani pewna liczba osób nie ma prawa powiedzieć innej dojrzałej ludzkiej istocie, że nie wolno jej robić z sobą dla swego własnego dobra, co jej się żywnie podoba ("O wolności", tł. A. Kurlandzka, Warszawa 1959, s. 226).

Paweł z Tarsu

Panta eksestin - wszystko wolno (1 Kor 10, 23).

Josemaria Escriva de Balaguer

Interesuje mnie arystokracja krwi, arystokracja pieniądza i arystokracja talentu. Cuius regio aius religio, czyje panowanie tego religia (B., P. des Mazery, "Opus Dei", s. 135).

Simone Weil

Mówiąc, że religia katolicka jest prawdziwa, a inne fałszywe, wyrządza się krzywdę nie tylko innym tradycjom religijnym, ale i samej wierze katolickiej, stawiając ją na poziomie rzeczy, które mogą być potwierdzane albo zaprzeczane.

Rozum potrzebuje zupełnej wolności, włącznie z wolności zaprzeczenia istnieniu Boga i wskutek tego religia wiąże się z miłością, a nie ze stwierdzaniem czegoś albo zaprzeczaniem. Bo żadna rzecz dobra nie może rozumowi szkodzić. Ale miłość nadrzyrodzona, choć jej zadaniem nie jest stwierdzanie czegokolwiek, daje pełniejsze pojęcie o rzeczywistości niż to, jakie daje rozum; i dusza, w której istnieje miłość nadprzyrodzona wie o tym za pośrednictwem samego właśnie rozumu; bo jeśli miłości tej nie ma w duszy, rozum nie może się na jej temat wypowiadać ("Swiadomość nadprzyrodzona", s. 31).

Fryderyk Nietzsche

Zawsze jest nieco szaleństwa w miłości, ale zawsze jest trochę rozsądku w szaleństwie ("Tako rzecze Zaratustra").

Platon

Żeby jednak wszystko zupełnie tak się działo, jak tu opisałem, tego rozsądny człowiek na pewno utrzymywać nie może, że jednak tak lub podobnie rzecz mieć się musi z naszymi duszami i ich mieszkaniem... wydaje mi się słuszne... Warto mieć odwagę wypowiadania tych twierdzeń, gdyż jest to piękna odwaga ("Fedon" 114d).

Augustyn z Hippony

Kto zdoła głębiej tę sprawę zbadać? Kto zdoła pojąć, jak to naprawdę jest? Ciężko się trudzę, o Panie, na tym polu, którym ja sam dla siebie jestem. Stałem się dla siebie polem kamienistym: Gdy się je uprawia, pot zalewa oczy ("Wyznania").

Antoni Kępiński

Nazwa kretyn pochodzi od cretien - chrześcijanin, gdyż życzliwość i pogodny uśmiech niedorozwiniętych maiły przypominać cechy prawdziwego chrześcijanina.

Robert Grosseteste

Fideliter et obedienter non obedio, contradico et rebello (do papieża Innocentego III).

Roger Sainsbury

Pełna konsekwencja w myśleniu i życiu - łączenie tego, co nie da się połączyć w jeden spójny obraz. Logika zaczyna się tam, gdzie kres swój znajduje bogactwo życia w swojej złożoności i nieciągłości.

Tomasz z Akwinu (parafraza)

Recepta na bycie Bogiem: utożsamić swoją istotę ze swoimi działaniami.

Ivor Armstrong Richards

Nie istnieje nic takiego jak znaczenie właściwe słowa, inwariant semantyczny niezależny od kontekstu. Słowo wyrwane z kontekstu nie posiada znaczenia. Znaczenie słowu nadaje kontekst. Pod jego ciśnieniem za każdym razem kształtuje się znaczenie słowa (...). Znaczenie każdego słowa jest wynikiem interakcji nie tylko wszystkich słów w danym kontekście, ale także wynikiem pamięci jego występowania w innych kontekstach. Metafora nie jest sztuczką, grą używaną przy jakichś szczególnych iluzjach. Metaforyzacja jest (...) podstawowym żywiołem języka ("The philosophy of rethoric", Oxford 1936, s. 227).

Cesarz Teodozjusz

Nikomu w ogóle z jakiegokolwiek stanu (...) w żadnej bezwzględnie miejscowości, w żadnym mieście nie wolno składać krwawych ofiar (...) posągom nieżywym lub też w głębi domu czcić Lara, Geniusza (...) czy Penaty, zapalać ku ich czci światło, składać kadzidło lub zawieszać wieńce. Jeśli ktokolwiek odważy się na złożenie krwawej ofiary lub szukanie wróżby z wnętrzności (...) poczytany będzie za winnego , jakby zbrodnię majestatu popełnił, każdemu będzie go wolno oskarżyć, a oskarżony ma otrzymać odpowiedni wyrok, choćby nic przeciw dobru cesarskiemu nie przedsiębrał (...). Jeśli zaś kto ręką ludzką stworzonym (...) posągom cześć będzie oddawał przez składanie kadzidła (...) lub wstęgami obwiesiwszy drzewo czy też wzniósłszy ołtarz z wykopanych darni, będzie ukarany konfiskatą tego domu czy posiadłości, w której hołdował zabobonowi pogańskiemu (...) jeśli zostanie stwierdzone, że miejsce te należały do ofiarującego. Jeśli zaś ktoś będzie usiłował składać tego rodzaju ofiary w świątyniach czy kapliczkach publicznych lub w obcym domu czy na obcej ziemi bez wiedzy właściciela (...) będzie zmuszony zapłacić 25 funtów złota tytułem grzywny; jeśliby zaś właściciel przymykał oczy na tę zbrodnię, i jego dosięgnie ta sama kara, co ofiarującego" (Ustawa z 392 roku, przeł. L. Piotrowicz)..

Alfred North Whitehead

A contradiction is not a failure, it is an opportunity.

Stefan Swieżawski

Głęboka w nas zalęgła się Polska, którą nazywam "sienkiewiczowską". Henryk Sienkiewicz był na pewno genialnym pisarzem, ale wzorce, które nam zostawił i na których wychowują się bezrefleksyjnie całe pokolenia, są okropne. Pełno w nich pogardy i nienawiści dla innych narodów, innych bliskich nam przecież - bo sąsiednich - kultur i religii, Zyjąc tymi ideałami, nigdy nie staniemy się narodem otwartym, tolerancyjnym, ekumenicznym. Kościół będzie takie, jakie jest społeczeństwo ("Lampa Wiary, Rozważania na przełomie wieków". Kraków 2000, s. 144-146).

Wolfgang Sofsky

Śmierć to czysta przemoc, siła absolutna. Kto ma udział w działaniu tej siły, temu daje ona niezwykłą satysfakcję /.../. Kto zabija kogoś drugiego, sam jest wolny od śmierci. Co więcej - uzależnił od siebie tę najpotężniejszą ze wszystkich mocy, sam uczynił siebie panem nad śmiercią. Teraz już nie wszyscy są sobie równi /wobec śmierci/. Tylko władca decyduje o śmierci. Może ją w każdej chwili przywołać, jak często zechce ("Traktat o przemocy", s. 58, 59).

Simone Weil

Religia jako źródło pociechy jest przeszkodą w prawdziwej wierze: w tym sensie ateizm jest oczyszczeniem. Tą częścią mojej istoty, która nie jest przeznaczona dla Boga, powinnam być ateistką. Wśród ludzi, u których nie obudziła się nadprzyrodzona część ich istoty, ateiści mają rację, a wierzący jej nie mają. "Swiadomość nadprzyrodzona", s. 31 .

Walerian Kalinka

Zadawnionym zwyczajem w Polsce jest, że śmiałym wolno wszystko.

Lord Acton

Każda władza demoralizuje. ale władza absolutna demoralizuje absolutnie.

Odo Marquard

Nowożytność zaczyna się tam, gdzei człowiek uzyskuje na tyle znaczny stopień kontroli nad własnym cierpieniem, że Bóg w roli wybawiciela przestaje mu być potrzebny (...). Tam gdzie się cierpi, pod bezpośrednim naciskiem cierpienia, problem ten nigdy nie jest teodyceą; wszędzie tam bowiem ważna jest jedynie zdolność utrzymania się na nogach dzięki passio i sympatii; kondycja w utrzymywaniu, pomaganiu i pocieszaniu. Jak mam dożyć następnego roku, następnego dnia, następnej godziny? W obliczu tego pytania teodycea przestaje interesować; tam bowiem kęs chleba, moment oddechu, minimum ulgi, chwila snu są zawsze ważniejsze niż oskarżenia i obrona Boga. Dopiero tam, gdzie stępuje bezpośrednia presja cierpienia i odczuwania - w warunkach dystansu - dochodzi do teodycei: dlatego jest ona reprezentatywna dla nowożytności. Nowożytność bowiem to epoka dystansu: pierwsza epoka, w której bezsilność i cierpienie nie są dla ludzi czymś oczywistym i normalnym ("Apologia przypadkowości", s. 12).

Augustyn

Bóg ma swoich przyjaciół wśród tych, co uchodzą za jego wrogów. Bóg ma swoich wrogów wśród tych, co uchodzą za jego przyjaciół.

Jan Ewangelista

Jeżeli wiecie, że jest On sprawiedliwy, to wiedzcie również, że każdy, kto postępuje sprawiedliwie, pochodzi od Niego (1 J 2, 29).

Angelus Silesius

Czas jest jak wieczność, wieczność jak czas, u jednych bram. Gdy czujesz tu różnicę, to iż ją czynisz sam ("Pątnik anielski").

Simone Weil

Porządek społeczny, chociaż niezbędny, pozostaje w istocie zły niezależnie od tego, jakikolwiek by nie był. Nie można zarzucać tym, których on przygniata, że go podkopują, o ile potrafią. Gdy się poddają, nie kieruje nimi cnota, ale przeciwnie, dzieje się to pod wpływem upokorzenia, które osłabia ich męskie cnoty. Nie można również zarzucać tym, którzy go organizują, że go bronią, ani przedstawiać ich jako twórców sprzysiężenia przeciwko ogólnemu dobru. Walki między współobywatelami nie powstają z braku zrozumienia lub dobrej woli. Wynikają one z natury rzeczy i przymus nie może ich złagodzić, lecz jedynie stłumić. Dla każdego, kto kocha wolność, nie jest pożądane, aby znikły, lecz jedynie, aby pozostawały poza pewną granicą przemocy ("Dzieła", s. 436-437).

Antoni Kępiński

Człowiek, który w życiu doznał prawie wszystkich nieszczęść potrafi się już tylko uśmiechać.

Alfred Einington

Wolność jest  formą sprawowania władzy właściwą człowiekowi.

Santayana

Kto nie zna historii filozofii skazany jest na jej powtarzanie.

Hymn do indyjskiego boga Śiwy

O Panie, jestem winny dwóch grzechów. Po pierwsze, udałem się z pielgrzymką do twego miasta, zapominając, że jesteś wszędzie; po drugie modlę się do ciebie słowami, zapominając, że znejdujesz się poza wszelkim słowem.

John Gray

Codzienne doświadczenie i świadectwa historyczne pokazują, że ludzie mogą spełniać się w ramach różnorodnych form życia. Żadna z tych form nie ma racjonalnych podstaw, by rościć sobie pretensje do ucieleśniania specyficznie ludzkiego sposobu samorealizacji. Jeśli istnieje cokolwiek charakterystycznego dla gatunku ludzkiego, to jest nim możliwość samorealizacji na wiele sposobów ("Dwie twarze liberalizmu", s. 37).

Joseph Ratzinger

Służalczość pochlebców (określanych przez prawdziwych proroków Starego Testamentu jako "fałszywi prorocy"), tych, którzy unikają i obawiają się wszelkiego starcia, którzy cenią nade wszystko święty spokój, nie jest prawdziwym posłuszeństwem... To, czego Kościół dzisiaj potrzebuje, tak jak zresztą zawsze potrzebował, to nie pochlebców pomagających zachować święty spokój, ale ludzi gotowych stanąć twarzą w twarz wobec każdego nieporozumienia i ataku, które może sprowokować ich postawa, jednym słowem ludzi, którzy bardziej kochają Kościół niż wygodne i bezkonfliktowe życie" ("Freimut und Gehorsam", w: "Das neue Volk Gottes. Entwurfe zur Ekklesiologie", Dusseldorf 1977, s. 87).

Antoine Wissenblum

Policja ścigania myśli ciągle spóznia się na miejsce przestępstwa. Pojawia się wtedy, gdy przestępca zdążył już uciec. Myśl zawsze pomyślana zostaje przed jej zakazaniem.

Simone Weil

Gdyby Bóg był złudzeniem z punktu widzenia istnienia, i tak byłby jedyną rzeczywistością z punktu widzenia dobra. Jestem tego pewna, bo to jest definicja. "Bóg" jest dobrem jest równie pewne jak "ja jestem". Jestem w prawdzie, jeśli odrywam moje pragnienia od wszystkich rzeczy, które nie są dobrami, i kieruję je wyłącznie ku dobru, nie wiedząc, czy istnieje czy nie ("Zeszyt III").

Andre Malraux

Człowiek, który sam odbiera sobie życie, goni za wizerunkiem własnej osoby, który sam sobie stworzył; zabijamy się tylko po to, żeby istnieć.

Irving Yalom

Nie ma nic gorszego jak życie, którego nikt nie obserwuje.

Anatol France

Człowiek głupi jest znacznie bardziej szkodliwy niż człowiek zły, a to dlatego, że ten drugi czasami odpoczywa, podczas gdy głupiec nigdy.

bp Dom Helder Camara (Brazylia)

Kiedy daję biednym chleb, nazywają mnie świętym. Kiedz pytam, dlaczego biedni nie mają chleba, nazwają mnie komunistą.

Kiedy biskupi popierają bogatych, nikt nie narzeka, że mieszamy się do polityki.

J.-F. Lyotard

Zapłaciliśmy dostatecznie dużo za tęsknotę za całością i jednością, za pojednaniem pojęcia ze zmysłowością, za przejrzystym i komunikowalnym doświadczeniem. Spod powierzchni ogólnego postulatu rozprzężenia i pojednania ciągle dobiega pomruk pragnienia, by zaprowadzić terror, spełnić mrzonkę ogarnięcia rzeczywistości. Nasza odpowiedz brzmi: wydać wojnę całości, dawać świadectwa tego, co nie daje się przedstawić, ożywiać poróżnienia, ratować honor poszczególnego imienia ("Postmodernizm dla dzieci", s. 27-28).

Simone Weil

Szatan jest ojcem wszelkiego prestiżu, a prestiż jest zjawiskiem społecznym. "Opinia - królowa świata". Zatem opinia to szatan. Książę tego świata ("Świadomość nadprzyrodzona", s. 268).

Simone Weil

Działanie człowieka jest świętokradztwem. Bo przyzwolenie człowieka to rzecz święta. Ono jest darem człowieka dla Boga. I tym, czego Bóg szuka, schodząc jak żebrak między ludzi.

Gwałt to ohydna karykatura miłości, w której brak przyzwolenia. Ucisk jest grozą życia ludzkiego. Jest on ohydną karykaturą posłuszeństwa. Zgoda to warunek posłuszeństwa, tak samo jak miłości.

Przyzwolenia nie można ani sprzedać, ani kupić. Stąd, niezależnie od instytucji politycznych, w społeczeństwie, gdzie wymiana pieniężna zdominowała większość form działalności społecznej i gdzie posłuszeństwo niemal zawsze sprzedaje się i kupuje, wolności być nie może.

I tak samo jak przemoc jest czymś analogicznym do gwałtu, tak i opanowanie pracz przez siłę pieniądza, dochodzące do tego, że pieniądz staje się pobudką do pracy, jest czymś analogicznym do prostytucji.

Nie jest też zgodą entuzjazm, stanowiący powierzchowny nawyk duszy. W stosunku do przyzwolenia jest on tym, czym w stosunku do związku małżeńskiego chorobliwe przywiązanie rozpustnika do zepsutej kobiety.

Tam, gdzie ludzie nie znają innych pobudek niż przymus, pieniądz oraz starannie podtrzymywany i pobudzany entuzjazm, wolności być nie może ("Myśli", s. 40).

Lao Tsy

Słowa, które są całkowicie prawdziwe, wydają się paradoksem.

Ciężkość jest źródłem lekkości; bezruch jest władcą ruchu.

Tao w swym uporządkowanym bycie nie robi nic i nie ma niczego, czego by nie robił.

Moje słowa można bardzo łatwo zrozumieć i bardzo łatwo wprowadzić w życie; ale na całym świecie nie ma nikogo, kto by mógł je i zrozumieć, i wprowadzić w życie.

Tao, które można gnębić, nie jest trwałym i niezmiennym Tao. Imię, które można wypowiedzieć, nie jest trwałym i niezmiennym imieniem.

Patrzymy na to i nie widzimy tego - i nazywamy to Jednakim. Słuchamy tego i nie słyszymy tego - i nazywamy to Niesłyszalnym. Próbujemy to pochwycić i nie udaje się nam - i nazywamy to Nieuchwytnym. Mając te trzy właściwości, nie daje się to opisać, dlatego łączymy je razem i uzyskujemy Jedno.

Temu, kto zna Tao, nie zależy na tym, by o nim mówić; ten, kto jest w jakikolwiek sposób gotów mówić o tym, nie zna tego.

Eugen Drewermann

Niedostrzegalnie systematyczna uległość wobec sterowania z zewnątrz staje się naszą cechą wewnętrzną, choćby ze strachu przed samodzielnością przeradza się ta cecha w rodzaj drugiego "ja", aż wreszcie dochodzi do tego, że chwytamy się dosłownie wszystkiego, co mogłoby ułatwić nam życie, wszystkiego, co pozwoliłoby zapomnieć o własnej osobowości, byleby nie przeżywać grozy spotkania z własnym jestestwem. Takie życie jest dla nas normalne: to, co inni mówią, myślą, postanawiają, jest dla nas tym, co się liczy, my sami zaś okazujemy się istotami dostosowującymi się do aktualnych okoliczności, za sprawą strachu zależnymi od wszelkich cudzych opinii sprzecznych z naszymi - jest to stan egzystencjalnego obłędu, ale występuje on jako rozpowszechniony obyczaj i nie sprawia bynajmniej jeszcze wrażenia subiektywnej choroby. Problem polega jednak przede wszystkim na tym, że ludzie, którzy sami nie żyją, nie pozwalają też innym dotrzeć do sedna własnej osobowości ("Zstępuję na barkę słońca", Uraeus 2000, s. 163).

Nachman z Bracławia

Nic nie czyni człowieka bardziej wolnym niż radość. Radość wyzwala umysł i napełnia go spokojem.

Angelus Silesius

Zaprawdę Bóg jest niczym, a jeśli jest czymś - to tylko we mnie, skoro wybrał mnie dla siebie ("Cherubinischer Wandermann", I, 200).

Carl Gustav Jung

Spójrzmy na Wschód: to właśnie tam spełnia się przemożny los... Na płaszczyźnie politycznej pokonaliśmy Wschód. Ale wiecie, co się stało, gdy Rzym politycznie podporządkował sobie ziemie Bliskiego Wschodu? Duch Wschodu zamieszkał w Rzymie. Mitra został bogiem legionów... Czyż nie jest niemożliwe, że i dziś dane nam będzie obserwować podobny proces, czyż nie jest prawdopodobne, że wykazaliśmy się podobną ślepotą jak wykształceni Rzymianie, ze zdumieniem potrząsający głowami nad chrześcijańskim zabobonem? Wiem, że w naszej nieświadomości aż roi się od wschodnich symboli. Duch Wschodu istotnie stoi ante portas... ("Psychologia kundalini-jogi", KR Warszawa 2003, s. 20).

Leszek Kołakowski

Można zaryzykować przypuszczenie, że suma nietolerancji i fanatyzmu jest, ceteris paribus, wprost proporcjonalna do liczby ludzi przeświadczonych o własnej świętości. Na ogół sprawdza się znane postrzeżenie Pascala: są tylko dwa gatunki ludzi - sprawiedliwi uważający się za grzeszników i grzesznicy uważający się za sprawiedliwych. Świadomość własnej świętości jest źródłem postaw najbardziej odrażających moralnie i w najwyższym stopniu szkodliwych społecznie: pychy, apodyktycznego potępiania bliźnich, hipokryzji, fanatycznej jednostronności w osądach i równie fanatycznego braku krytycznej samokontroli ("Kultura i fetysze", PWN, Warszawa 2000, s. 165)

Fryderyk Nietzsche

Mieć talent to zbyt mało: trzeba nań mieć również wasze pozwolenie - nieprawdaż, moi przyjaciele? ("Poza dobrem i złem", s. 98).

Nie jest to dla mnie wstrząsem, żeś mnie okłamał, lecz to, że ci już nie wierzę ("Poza dobrem i złem", s. 102)

On mi się nie podoba. Dlaczego? - Bo mu nie dorównuję. - Czy zdarzyło się komuś tak odpowiedzieć? ("Poza dobrem i złem", s. 102).

Zbigniew Herbert - Homilia

Na ambonie mówi tłusty pasterz
i cień pada na kościelny mur
a lud boży zasłuchany zapłakany
płoną świece - blaski ikon - milczy chór

płyną słowa nad głowami się unoszą
jaki dziwny ma ten kapłan głosu organ
ani żeński ani męski ni anielski
także woda z ust płynąca to nie Jordan

bo dla księdza - proszę księdza - to jest wszystko takie proste
Pan Bóg stworzył muchę żeby ptaszek miał co jeść
Pan Bóg daje dzieci i na dzieci i na kościół
prosta ręka - prosta ryba - prosta sieć

może tak należy mówić ludziom cichym ufającym
obiecywać - deszcze łaski - światło - cud
lecz są także tacy którzy wątpią niepokorni
bądźmy szczerzy - to jest także boży lud

proszę księdza ja naprawdę Go szukałem
i błądziłem w noc burzliwą pośród skał
piłem piasek jadłem kamień i samotność
tylko Krzyż płonący w górze trwał

i czytałem Ojców Wschodu i Zachodu
opis raju przesłodzony - zapis trwogi -
i sądziłem że z kart książek Znak powstanie
ale milczał - niepojęty Logos

pewnie ksiądz mnie nie pochowa w świętej ziemi
- ziemia jest szeroka zasnę sam
i odejdę w dal - z Żydami odmieńcami
bezszelestnie zwinę cały kram

na ambonie mówi w kółko pasterz
mówi do mnie - bracie mówi do mnie - ty
ale ja naprawdę chcę się tylko zastrzec
że go nie znam i że smutno mi

Fryderyk Nietzsche

Kto walczy z potworami, niech uważa by sam się nie stał potworem. A gdy długo patrzysz w otchłań, również otchłań spogląda na ciebie ("Poza dobrem i złem", s. 98).

Odo Marquard

Dogmatyzm przybiera dzisiaj nazwę krytyki i jest, jak powiedziałem - dzięki ucieczce od posiadania sumienia w bycie sumieniem - stanowiskiem absolutnej, totalnej kompetencji filozofii. Freudowska teoria ekonomii Superego, wydaje się wskazywać na ten dość nieprzyjemny splot, że ktoś, kto staje się sumieniem, może sobie w ten sposób oszczędzić kłopotu posiadania sumienia: nie musi to dokładnie tak przebiegać, wyjaśnia jednak, dlaczego krytyka często może się stać atrakcyjna nie dla samej krytyki, ale właśnie jako odciążenie uzyskane poprzez unikanie. Dlatego też w domu krytyki nie należy mówić o uwalnianiu od odpowiedzialności: nazbyt się to zbliża do sedna sprawy. Krytyka podejrzewa wszystko, wszystko oskarża i nad wszystkim sprawuje sąd. Jest ona zatem krokiem dokonywanym w obrębie pewnej tradycji: najpierw bowiem - w religii - Bóg sprawował sąd nad ludźmi: potem - w teodycei - ludzie sprawowali sąd nad Bogiem: a potem, jeszcze później - w krytyce - ludzie nad samymi sobą. Sąd krytyki jest więc samosądem, i to jest męczące: dlatego krytyka wybiera takie wyjście, które pozwala nie być oskarżonym, ale oskarżycielem: odciąża siebie, gdy sprawuje sąd, aby nie być osądzaną; krytyka bierze urlop od Superego dzięki temu, że sama staje się owym Superego, które mają tylko inni i które samo nie ma Superego ("Rozstanie z filozofią pierwszych zasad", Oficyna Naukowa, Warszawa 1994, s. 32-33).

Fryderyk Nietzsche

Gdy musimy o kimś zmienić zdanie surowo liczymy mu za niewygodę, jaką nam tym sprawił ("Poza dobrem i złem", Wydawnictwo A, Kraków 2001, s. 95).

Fryderyk Nietzsche

Najbardziej nieuczciwi jesteśmy wobec swego Boga: nie wolno mu grzeszyć ("Poza dobrem i złem", Wydawnictwo A, Kraków 2001, s. 87).

Michael Landmann

To, co irracjonalne, bywa za każdym razem tylko inną formą rozumu ("Entfremdende Venunft", Stuttgart: E. Klett 1975).

Odo Marquard

Filozof nie jest ekspertem, ale kaskaderem eksperta. Jego dublerem w sytuacjach niebezpiecznych ("Rozstanie z filozofią pierwszych zasad", Oficyna Naukowa, Warszawa 1994, s. 39).

Fryderyk Nietzsche

"Uczyniłeś to", mówi mi moja pamięć. "Nie mogłem tego uczynić", mówi mi moja duma - i pozostaje nieubłagana. W końcu - pamięć ulega ("Poza dobrem i złem", Wydawnictwo A, Kraków 2001, s. 88).

Odo Marquard

Filozofowie stają się - przy tym zresztą ich znana słabość do tombakowej jurysprudencji jest tylko cichą zemstą wypędzonej z filozofii matematyki właśnie za jej wypędzenie: tam, gdzie ona znika z filozofii wytwarza się owa próżnia, w którą potem wnika to, co filozofowie, i tylko filozofowie uważają za logikę prawną - filozofowie stają się więc fetyszystami samozarządzania fundamentalnymi statystykami, członkami rad założycielskich i operowych, turystami naukowymi, sportowcami wyczynowymi interdyscyplinarności, wytwórcami planów, statutów i ustaw, szarymi eminencjami totalnej transparencji, tzn. zakulisowymi inspiratorami przejrzystości, wędrownymi pocieszycielami i politykami komunalnymi, bezpośrednimi lub pośrednimi wytwórcami powodzi makulatury eksperckiej, drugorzędnymi lwami salonowymi itp.; osiągają przy tym - w tym byciu ku zawałowi serca i w poszukiwaniu zaburzeń krążenia jako dowodu własnej realności - zawsze to, co Gehlen nazwał ucieczką w przepracowanie: Stękam. więc jestem, i oto jestem pożyteczny ("Rozstanie z filozofią pierwszych zasad">, Oficyna Naukowa, Warszawa 1994, s. 30-31).

Eugen Drewermann

W duszy bitego dziecka gromadzi się tyle strachu i gniewu zarazem, tyle poczucia upokorzenia i nienawiści, tak wielka pogarda dla własnej osoby i tak wielka chęć niszczenia, że ten splot sado-masochistycznych reakcji jest właściwie nieusuwalny.

Soren Kierkegaard

Walka o chrześcijaństwo nie pozostanie walką o nie jako doktrynę. Bój o chrystianizm będzie walką o byt (także za sprawą ruchu socjalistycznego i komunistycznego). Przedmiotem sporu stanie się miłość bliźniego, uwaga zwrócona zostanie na życie Chrystusa, zaś chrześcijaństwo będzie manifestowane jako naśladowanie jego żywota. Mamy już za sobą stopniowy zanik iluzji i barier, które pozwoliły ludziom zachować przekonanie, iż przedmiotem sporu jest wyłącznie chrześcijaństwo jako doktryna. Powszechne oburzenie znajduje swój wyraz w wołaniu: Chcemy zobaczyć czyny ("Tagebucher", t. IV, s. 217).

Albert Einstein

Gdy ktoś chętnie maszeruje w szeregu, to już zasługuje na moją pogardę, bo tylko przez przeoczenie zachował mózg - całkowicie wystarczyłby takiemu człowiekowi szpik kostny.

R.D. Laing

Jak mądrą trzeba być, żeby być głupią? Inni mówili jej, że jest głupia. A więc ogłupiała siebie samą, żeby nie widzieć, jacy głupi są inni, skoro sądzą, że ona jest głupia, bo źle byłoby sądzić, że inni są głupi. Wolała być głupią i dobrą niż złą i mądrą. Źle jest być mądrą, bo to pokazuje, jacy głupi byli inni, kiedy jej mówili, jaka jest głupia, Knots, wyd. niem. Knoten, s. 29.

Georg Christoph Lichtenberg

Książka jest zwierciadłem, gdy spogląda w nie osioł, nie może wyjrzeć z niego apostoł, ("Schrieften und Briefe"), opr. W. Promies, Munchen 1973, t. I, s. 394.

Mahatma Gandhi

Wierzę w fundamentalną prawdziwość wszystkich wielkich religii świata. Wierzę w ich boskie pochodzenie i w to, że każda z nich była potrzebna ludowi, któremu została objawiona. I sądzę, że gdyby każdy z nas mógł odczytać pisma święte różnych wyznań tak, jak czytają je wyznawcy owych religii, to przekonalibyśmy się, iż wszystkie te pisma mają wspólne korzenie i potwierdzają siebie.

Voltaire

Entre nous Socrate a raison, mais il a tort d'avoir raison si publiquement - między nami [mówiąc] Sokrates ma rację, ale nie ma racji, gdy ma rację tak publicznie.

Eugen Drewermann

"W granicach archaicznego sposobu przeżywania świata każdy uraz, każde cierpienie oznaczają dla poczucia własnej wartości ciężką, narcystycznie wyolbrzymioną obrazę, która domaga się zemsty i odpłaty".

Charles Peguy

Tolerancja to zgoda na myślenie przeciwko sobie samemu (...). Nie ma nic trudniejszego, ale też nic bardziej podstawowego i koniecznego niż myślenie wbrew sobie.

Carl Gustaw Jung

Człowiek ma w istocie dość powodów, by obawiać się tych bezosobowych sił, mieszkających w nieświadomości. Nie jesteśmy świadomi owych sił, ponieważ nigdy, albo przynajmnniej prawie nigdy nie ujawniają się w normalnych warunkach, ani w naszym osobistym działaniu. Gdy jednak ludzie zaczynają się gromadzić w tłum, wówczas wówczas uwolnione zostają moce składające się na dynamikę człowieka kolektywnego - bestie albo demony, które leżą uśpione w każdej ludzkiej jednostce, dopóki nie stanie się ona cząstką jakiejś masy. Człowiek w masie nieświadomie opada na niższy poziom moralny i intelektualny. (...) Jest z pewnością rzeczą dobrą głosić rozum i zdrowy ludzki rozsądek, cóż jednak zechcecie uczynić, gdy za słuchaczy będziecie mieć pacjentów szpitala psychiatrycznego albo porwaną kolektywnym pędem masę? (...) Ale właśnie dlatego, że każdy ślepo przekonany jest o tym, iż nie jest niczym więcej jak tylko skromną i nieważną świadomością, która porządnie wykonuje swe obowiązki i zarabia na swe nędzne utrzymanie, nikt nie zauważa, że cała ta racjonalnie zorganizowana masa, którą nazywa się państwem albo narodem napędzana jest przez pozornie bezosobową, niewidzialną ale straszną siłę, którą każdy zresztą przypisuje sąsiedniemu narodowi, i to dlatego właśnie staje się świętym obowiązkiem posiadanie największych armat i najbardziej trującego gazu (Posłowie do "Aufsatze zur Zeitgeschichte", t. X, s. 259-261).

Eugen Drewermann

Porównajmy chociażby rytualną grę w piłkę środkowoamerykańskich Indian z nowoczesną piłką nożną. Dla Majów, Azteków, Misteków i Zapoteków boisko kultowe było wyobrażeniem nieba, "piłka" symbolizowała słońce, a zmagania walczących drużyn było rozstrzygającym o życiu i śmierci starciem między siłami światła i ciemności (...) Boska gra w piłkę żyła w czarodziejskiej wieloznaczności pewnej symboliki, która łączyła człowieka tak z otaczającą go naturą, jak i z głębokimi pokładami jego psychiki, otwierając mu drogę do najistotniejszych pytań ludzkiej egzystencji. Gra bogów była kultowym pouczeniem, w jaki sposób należy zgodnie z boskimi zamierzeniami rozgrywać i własne życie (...). Przyrównajmy to teraz do meczy piłki nożnej rozgrywanych na naszych współczesnych stadionach! Bez wątpienia i one służą odreagowaniu impulsów agresji. Jednak rzeczywistość, z którą budują one związek to nie porządek i mądrość natury, lecz świat bussinessu i marketingu - to nie wewnętrzne skupienie, lecz powierzchowna rozrywka, nie interpretacja sensu życia, lecz rozkładające system nerwowy stępienie wszelkiej aktywności myślowej jest celem tego rodzaju imprez" ("Chrześcijaństwo i przemoc", Nomos, Kraków 1996, s. 262-263).

Martin Heidegger

Wszelkie kontrruchy i kontrsiły są w swoich istotowych częściach współokreślone przez swe przeciwko-czemu, choćby w postaci odwróconej. Dlatego przeciw-ruch nigdy nie wystarcza do istotowej zmiany dziejów. Kontrruchy wikłają się w swoje zwycięstwo, a to znaczy, zakleszczają się w tym, co zwyciężone. Nie wyzwalają twórczego gruntu, lecz raczej negują go jako zbyteczny ("Przyczynki do filozofii", Wydawnictwo Baran i Suszyński, Kraków 1996, s. 177).

Martin Heidegger

Bycie tak gruntownie opuściło byt, pozostawiając go machinacji i "przeżyciu", że z konieczności owe pozorne próby kultury zachodniej ratowania go, wszelka "polityka kulturalna" muszą stać się skrajnie dwuznaczne i przybrać postać największego nihilizmu ("Przyczynki do filozofii", Wydawnictwo Baran i Suszyński, Kraków 1996, s. 135).

Fryderyk Nietzsche

Granice naszego słuchu. Słyszy się tylko te pytania, na które jest się w mocy znalezc odpowiedz ("Co mnie zabija to mnie wzmacnia", Wydawnictwo Studio X, Wrocław 1997, s. 32).

Arystoteles

Ktoś, kto nie widzi, kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba poszukiwać dowodu - to ktoś nie wychowany ("Metafizyka", IV, 1006a i nast.).

Sentencja kościelna

De internis nec Ecclesia - myśl wyrażająca prawdę, iż o tym, co kryje się wewnątrz człowieka także Kościół nie może wyrokować.

Emil Mersch

To z braku szkieletu niektóre zwierzęta wytworzyły wokół siebie skorupę.

John Donne

Żaden człowiek nie jest samotną wyspą; każdy stanowi ułamek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jakby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Höderlin - słowa zapisane na grobie Martina Heideggera

Auf einen Stern zugehen, nur dieses .

Fiodor Dostojewski

Piękno zbawi świat (Idiota).

Aleksander Mień

Chrystus wzywa ludzi do realizacji boskiego ideału. Tylko ludzie ograniczeni mogą wyobrażać sobie, że chrześcijaństwo urzeczywistniło się, że w pełni się ukonstytuowało - według jednych w IV wieku, a wedle drugich w XIII wieku lub w innym momencie. W rzeczywistości, chrześcijaństwo poczyniło zaledwie swoje pierwsze kroki, kroki nieśmiałe, wdziejach ludzkości. Wiele słów Chrystusa jest dla nas jeszcze niezrozumiałych... Historia chrześcijaństwa dopiero się zaczyna. Wszystko to, czego dokonano w przyszłości, wszystko to, co nazywamy obecnie historią chrześcijaństwa, jest zaledwie sumą prób, jedne z nich były niezręczne, a inne nieudane w realizacji ("Przemówienie w izbie Techniki w Moskwie 8 września 1990", na dzień przed śmiercią).

Sentencja rzymska

Infecta facta fieri nequeunt - tego, co się nie zdarzyło, nie sposób uczynić rzeczywistym.

Wacław Hryniewicz

Tradycja wschodniego chrześcijaństwa uczy, że najlepszym stróżem wiary Kościoła jest człowiek przeobrażny mocą Ducha. Można temu człowiekowi zaufać bardziej niż jakiejkolwiek instytucji. W przekonaniu tym wyraża się niezachwiana nadzieja, że w razie potrzeby Bóg sam wzbudzi "proroków" i "wyznawców", którzy pomogą Kościołowi zachować tożsamość Ewangelii ("Chrześcijaństwo nadziei", Znak 2002, s. 256-257).

Tomasz Merton

Zebracza miseczka Buddy symbolizuje (...) najgłębsze teologiczne korzenie wiary - nie tylko w prawie do żebrania, ale w gotowości do przyjęcia darów od wszystkich istot jako wyrazu wzajemnej współzależności wszystkich istot (...) Cała idea współczucia (...) opiera się na wyraźnej świadomości wzajemnej współzależności wszystkich żywych istot, z których każda (...) jest związana ze wszystkimi innymi ("Dziennik Azjatycki", s. 275).

Julianna z Norwich - XIV wieczna mistyczka angielska

Sin must needs be. But all shall be well.

Didache - starożytny tekst chrześcijański anonimowego autora

Jeśli możesz w całości nieść jarzmo Pana, będziesz doskonały; jeśli nie możesz, czyń, co możesz (w: "Pisma starochrześcijańskich pisarzy", Warszawa 1990).

Martin Heidegger

Być może dominującą właściwością naszych czasów jest zamknięcie się wymiaru tego, co zbawienne (das Heilen), być może to jedynie jest dla nas zgubne (das Unheilen) ("List o humanizmie">, w: "Znaki drogi", Warszawa 1999, s. 302).

Martin Heidegger

Filozofowanie o rozbiciu jest oddzielone przepaścią od myślenia, które doznało rozbicia ("List o humanizmie", w: "Znaki drogi", Warszawa 1999, s. 295-296).

Theodor W. Adorno

Cechą mechanizmu panowania jest zakaz poznawania produkowanego przezeń cierpienia. Prosta droga prowadzi od ewangelii radości życia, do wznoszenia rzeźni dla ludzi tak daleko na tyłach Polski, że każdy z ziomków może sobie wmówić, iż nie słyszy krzyków bólu ("Minima Moralia". Frankfurt/M. 1970, nr 38, s. 75).

św. Klemens Aleksandryjski

Zbawiciel jest polifoniczny ("polýphonos") i działa na wiele sposobów ("polýtropos") dla zbawienia ludzi.

Angelus Silesius

Ich weiss nicht was ich bin, ich bin nicht was ich weiss.

Józef Tischner

Tomizm nie zna dziejowego wymiaru istnienia ludzkiego, jest myśleniem oczyszczonym z wszelkiej wrażliwości na wpływ historii, na jej niszczące i twórcze moce.Jest ślepy na wszystko, co się nie pozwala ontologizować, więc na cały dramatyczny wymiar życia ludzkiego. Nie wie on naprawdę, co to jest rozpacz, zwątpienie, zdrada, czym jest nadzieja, potępienie, ocalenie.Tomizmowi wymyka się cała subiektywność i cała intymność ludzkiej osoby. Przede wszystkim jednak jest on ślepy na to, co kwestionuje jego podstawowy podziw dla świata. Wciąż broni wiary jako podziwu wszelkich podziwów. Tylko że w czasach nowożytnych człowiek ma coraz mniej powodów do podziwiania świata. Czy może podziwiać wspaniałość świata więzień Oświęcimia? Tomista chodzi po scenie świata jak dziecko po cmentarzu, ciesząc się, że wśród krematoriów rosną kwiaty. Filozofom wybacza się czasami ich błędy, ale nie wybacza się im naiwności ("Wokół spraw wiary i rozumu", w: "Filozofować w kontekście nauki", Kraków 1987, s. 35-45).

Grzegorz VII, papież

Nie zwyczaj jest imieniem Boga, lecz prawda.

Henryk Elzenberg

Z różnych klątw w życiu się wyzwalałem. Ta, którą w czasach ostatnich odczuwam najsilniej i najboleśniej, której moje najgłębsze instynkty wypowiedziały w tych miesiącach walkę śmiertelną, to klątwa racjonalizmu na modłę czysto formalną, logicyzmu arogancko tępego, zażartego na dążenia wysokie, na szlachetną twórczość, na świat wartości, na muzykę jakości opływającą głuche lądy świata istnień i znaczeń, na wszelką cenną treść, w którą się człowiekowi godzi wnikać i jej prześwietleniu poświęcić swe energie myślowe. Klątwa całej tej, w intelektualnych szatach chodzącej, butnej nikczemności duchowej, której zawsze nienawidziłem, a wobec której nie zdobyłem się w czasie właściwym na odpór i kontrofensywę, bom nie umiał przeprowadzić linii podziału między nią a racjonalnością naprawdę rozumiejącą: ludzką, szeroko otwartą na każdą rzeczywistość i płodną.

Jan XXIII

Kościół patrzy w przyszłość bez lęku. (...). Uważam, że musimy przeciwstawić się prorokom zagłady, którzy wciąż przepowiadają katastrofę świata, tak jakby była ona w zasięgu ich ręki. Powiadają oni, że w porównaniu z minionymi epokami dzieje się coraz gorzej. Zachowują się, jakby nie nauczyła ich niczego historia, która jest prawdziwą nauczycielką życia. Historia zaś pokazuje, że dawniej sprawy wcale nie wyglądały lepiej (...) Wielkim celem Soboru jest ochrona świętego depozytu doktryny chrześcijańskiej i wprowadzenie bardziej skutecznego nauczania. (...) Kościół nie może nigdy oddalić się od świętej spuścizny prawd otrzymanych od swoich ojców (...). [Jednocześnie jednak] musi patrzeć w przyszłość, rozpoznawać nowe warunki i sposób życia, które ukazuje współczesny świat, otwierając szeroką drogę dla katolickiego apostolatu.

Sobór nie ma się zajmować wyodrębnianiem i omawianiem punkt po punkcie podstawowych doktryn Kościoła według nauki dawnych i współczesnych teologów, ponieważ są one dobrze znane i bliskie wszystkim. Dla takiego celu nie jest konieczne zwoływanie Soboru. Powinno nastąpić odnowienie nauczania Kościoła w sensie ogólnym oraz w szczegółach przeprowadzone w sposób klarowny i prosty, tak, aby doktryny jaśniały wciąż takim blaskiem, jakiego przydał im Sobór Trydencki i Watykański I (...).

Chrześcijański, katolicki i apostolski duch świata oczekuje wielkiego kroku naprzód w kierunku dogłębnych badań doktrynalnych oraz kształtowania sumień zgodnie z wiarą i w doskonalej zgodności z sednem doktryn. Doktryna powinna być studiowana i objaśniana przy użyciu nowoczesnych metod badawczych i z zastosowaniem współczesnych form literackich nowoczesnej myśli. Substancja pradawnej doktryny jako Depozytu Wiary to jedna rzecz, a sposób jej prezentowania to zupełnie inna sprawa (...). Niezbędna jest wielka ostrożność, aby nauczanie Kościoła przepracowane przez Sobór miało w przeważającej mierze charakter duszpasterski (...).

Ludzki punkt widzenia zmienia się w ciągu stuleci i błędy, które dotyczą danej generacji, często znikają tak szybko, jak się pojawiają: giną jak mgła, gdy zaświeci słońce (...) Kościół zawsze przeciwstawiał się błędom i często potępiaj je z całą surowością. Jednakże obecnie Kościół woli zastosować medycynę miłosierdzia, to znaczy wyjść naprzeciw potrzebom dnia dzisiejszego, demonstrując bardziej wartość nauczania Kościoła niż posługując się potępieniem (...). Mocno wierzę, że człowiek stał się bardziej niż kiedykolwiek świadomy godności ludzkiej osoby, jej celów i obowiązków, jakie stąd wynikają. Ważne jest, że doświadczenia nauczyły człowieka, iż pokojowy wpływ na otoczenie jest ważniejszy niż siła armii i politycznej dominacji, która nie ułatwia znajdowania szczęśliwych rozwiązań i pokonywania problemów ("Przesłanie do świata. Przemówienie na otwarcie Soboru Watykańskiego II", 11 października 1962).

[ Top ]
© 2007 Tadeusz Bartoś. Design by Andreas Viklund.